Od kiedy przypadkowo zobaczyłam w Internecie zdjęcia z konkursu fotografii porodowej, zakochałam się w prawdziwości emocji pokazanych na tych zdjęciach. Początkowo byłam zdziwiona, że w ogóle to jest możliwe mieć takie zdjęcia.
Data utworzenia: 5 sierpnia 2016, 18:25. Rodzice z całego świata chwalą się na Facebooku zdjęciami swoich pociech, zrobionymi podczas badania USG. Wrzucone do internetu fotografie różnią się jednak od tradycyjnych wydruków z ultrasonografu. Dzieci na tych obrazach wyglądają dość demonicznie. Po porodzie na pewno dały nieźle popalić swoim rodzicom. Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu Foto: / BRAK /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Czy to obcy, czy dziecko? /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Także ten maluch bardziej przypomina obcą istotę niż nienarodzonego malucha /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Kolejny przerażający maluch /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Idealne selfie do rodzinnego albumu /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Niejeden rodzic przestraszyłby się widząc taki obraz na monitorze /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Czy to postać z "Krzyku" Muncha? /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Ta mała istotka wygląda równie przerażająco /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Ten maluch pewnie nie raz wystraszył swoich rodziców /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Pierwsza wstydliwa fotka do rodzinnego albumu /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK A to już inne przerażające zdjęcie /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK Demoniczne zdjęcia USG podbijają internet /12 Demoniczne zdjęcia USG. Matki bały się porodu / BRAK A jak twoje dziecko "wyszło" na swoim pierwszym zdjęciu? Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Pokazała pierwsze zdjęcie od czasu porodu - Pudelek. Wersow pokazała się PIERWSZY RAZ od czasu porodu. "Na make up zabrakło czasu" (FOTO) Wersow i Friz zostali rodzicami i przywitali na
12 lata 5 miesiąc temu #6176 przez Katarzyna Zdjęcia z porodu, to z jednej strony temat kontrowersyjnym, a z drugiej są osoby, które poszukują zdjęć z porodu. Pewnie są to kobiety w ciąży pragnące zobaczyć, co je czeka. Powstał projekt fotograficzny o porodzie. Autorką jest Dominika Dzikowska, więcej o projekcie można przeczytać na blogu: Na blogu można obejrzeć zdjęcia z porodu, ale nie tylko. Są również zdjęcia koszul po porodzie. Stąd nasuwa mi się pytanie, czy pomyślałaś kiedyś, żeby upamiętnić na zdjęciu swoją koszulę porodową? Oto zdjęcia koszul po porodzie: Zdjęcie pochodzi z wyżej wymienionego bloga. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy. 12 lata 5 miesiąc temu #6224 przez _aga86_ Ja mialam dosc ciezki porod, ale i tak mile wspominam, gdyz jak wiadomo wszystko nabiera barw jak sie dostanie dzidziusia... No, ale nie chcialabym pokazywac zdjec z porodu- dla mnie to jest bardzo intymne i wglad ma tylko rodzinka:) Jednak uwazam, ze ten projekt to fajna sprawa dla przyszlych mamus- sama w ciazy szukalam kazdej informacji, zdjec itp. o porodzie:) Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy. 12 lata 5 miesiąc temu #6246 przez Scholastyka21 dosyć kontrowersyjny pomysł, osobiście nie widzę nic fajnego w poplamionej krwią koszuli ale to tylko moje zdanie, co innego zdjęcia dzidziusiów świeżo po wyjęciu, jestem jak najbardziej za Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy. 12 lata 5 miesiąc temu #6255 przez _aga86_ Pomysl z koszulami tez mi sie nie widzi, ale jezeli chodzi o zdjecia czemu nie jesli oczywiscie znajda sie tak odwazne ososby:) Jak juz wspomnialam szukalam tego typu projektu, ale szybko wylaczalam, zeby sie nie nakrecac, potem znowu decydowalam sie na obejrzenie i rezygnowalam:d Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy. 11 lata 7 miesiąc temu #48170 przez mysia-sia zdjęcie koszuli po porodzie?? nie wpadłam na taki posmysł... pomysł projektu też oryginalny... ale ja bym się nie zdecydowała na coś takiego, dla mnie poród był sprawą zbyt intymną, żeby robić z tego przedstawienie... mamy kilka zdjęć z porodu, ale są tylko dla nas, nawet najbliżza rodzina nie jest w nie wtajemniczona. Tak samo nie jestem zadowolona jak ktoś ogląda zdjęcia moje z tych pierwszych dni po porodzie... był to czas kiedy czułam się wyjątkowo nieaktracyjna i niefotogeniczna. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy. 11 lata 5 miesiąc temu #70918 przez Rika Napisałam do tej Pani. mam nadzieję ze się uda. Z pierwszego porodu nie mam zdjeć i do dziś jestem zła na meża. poza tym powiedział że tym razem nie będzie przy porodzie bo już się napatrzył... Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy. 11 lata 3 miesiąc temu #97569 przez SISUNIA88 JA też bym się nie zdecydowała bo jak dla mnie nie ma co oglądać.. "Poczęcie dziecka to cud, przed którym człowiek milknie, chyli czoło i klęka" Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy. 11 lata 3 miesiąc temu #97672 przez kaśku Emme napisał:dla mnie te koszule są bardziej przerażające niż atrakcyjne zgadzam się. poza tym są obrzydliwe :/ w życiu bym czegoś takiego nie założyła. blee. a poród to zbyt intymna sprawa. zawsze wkurzało mnie jak na filmach dziewczyna rodzi spocona a tam pstrykają jej fotki. ciekawe ile osób zgłosi się do projektu "lewatywa" i tam będą ujęcia na żywo Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy. 11 lata 3 miesiąc temu #97675 przez Emme mnie bardziej dziwi, że w filmach poród wygląda inaczej niż w rzeczywistości- litry potu, krwi, krzyki - u Was tak było? ja mam zdjęcia z porodu, chciałam mieć pamiątkę i "dokument" w razie "tfu, tfu" czegoś niedobrego. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy. 11 lata 3 miesiąc temu #97682 przez Martynka__89 Ja nie krzyczałam no może raz ale opanowałam się i głęboko oddychałam dzięki temu czułam ulgę. Ale była kobieta która tak krzyczała że bardzo bałam się porodu i czekałam na moment kiedy ja tak będę się darła ale nie było mi dane. Moja Kropeczka:( Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.
Spojrzenie z wyrzutem pytające: o co wam właściwie chodzi?, zmarszczone brwi i widoczne zdenerwowanie maluje się na obliczu małej Isabeli, która przyszła na świat 13 lutego w Brazylii. Niesamowita reakcja dziewczynki na przyjście na świat została uwieczniona na zdjęciu przez brazylijskiego fotografa Rodrigo Kunstmanna.
Czy relacje z porodu w mediach społecznościowych to nie przesada? Poród w relacji na Instastory, czy nawet fotoreportaż z porodu upubliczniony w mediach społecznościowych, wciąż jeszcze budzą wiele emocji. To przekroczenie granic czy nic niezwykłego? Coraz więcej kobiet to robi. Zwłaszcza gwiazdy i bloggerki. Sprzedają swoją prywatność za lajka czy dzielą się szczęściem? Odczarowują ból czy są obsceniczne? Nie trudno dziś znaleźć zdjęcia z porodów innych kobiet w Internecie. Na Instagramie cełe mnóstwo relacji z porodów wykonywanych nie tylko przez influencerów, czy celebrytów, ale i przez zwykłych ludzi. Z kolei profesjonalne fotografie porodowe doczekały się nawet specjalnych artystycznych konkursów. Skąd u ludzi potrzeba dzielenia się tak intymnym wydarzeniem w życiu? To obsceniczne i ekshibicjonistyczne, czy może nowoczesne i łamiące tabu? Które gweiazdy i znani ludzie zdecydowali się na taki krok? Mamy ich zdjęcia, argumenty "za" i opinię ekspertów. Spis treściGwiazdy, które rodziły na oczach fanówSą zdjęcia ze ślubu, to dlaczego ma nie być z porodu?Czy upublicznianie takich materiałów to nie przesada? Sprawdź, 10 sposobów na lekki poród Gwiazdy, które rodziły na oczach fanów Poród na żywo staje się coraz bardziej popularny. 8 lat temu, w Internecie było głośno o porodzie żony Robbiego Williamsa. Wokalista zdecydował się opublikować w sieci filmy i zdjęcia, dokumentujące narodziny ich drugiego dziecka. Widać na nich żonę, która leży w łóżku i Williamsa, który nad nią... tańczy i śpiewa. Nagrania i fotografie zszokowały fanów i wywołały dyskusję na temat celowości takich publikacji. Sprawdź: Poród w pojedynkę. Co robić, kiedy partner nie chce z tobą rodzić? Robbie nie był jedyny. Po czasie, pokazywanie untymnych momentów z porodu, zrobiło się modne. W marcu 2021, aktorka Hilary Duff urodziła swoje trzecie dziecko. Nie pokazała porodu na żywo, ale wstawiła do sieci kilka, bardzo intymnych zdjęć ze swojego porodu. Trend trafił także do Polski. W sierpniu ubiegłego roku, polska aktorka Marianna Gierszewska, znana między innymi z jednej z głównych ról w serialu "Pułapka" z Agatą Kuleszą, także opublikowała fotorelację ze swojego porodu. Dowiedz się: Krępujące sytuacje podczas porodu - szczere zwierzenia mam Są zdjęcia ze ślubu, to dlaczego ma nie być z porodu? - Nie wyobrażałam sobie, żebym nie uwieczniła momentu przyjścia na świat mojego dziecka. To dla mnie bardzo ważne wydarzenie w życiu, podobnie jak ślub. Jak miałabym nie mieć z niego zdjęć? - zastanawiała się kilka lat temu w Pytaniu na Śniadanie Aleksandra Rasz, mama, która zdecydowała się na sesję porodową. Aleksandra z mężem wynajęli fotografa, który zrobił im zdjęcia tuż przed porodem i po porodzie. Na początku chcieli, żeby to mąż samodzielnie fotografował, ale ostatecznie uznali, że nie na tym polega jego rola na sali porodowej. Nie żałują swojej decyzji. - Nasze dziecko chętnie ogląda te zdjęcia. To dla niego niesamowita baśń - widzi siebie w brzuchu, później poród, a później siebie na świecie - opowiada Aleksandra Rasz. Przeczytaj też: Makijaż do porodu - czy jest sens? [zdjęcia z Instagrama] Zobacz: Dziwactwa porodowe - smarowanie noworodka wydzieliną, zjadanie łożyska i inne... Czy upublicznianie takich materiałów to nie przesada? Specjaliści twierdzą, że w fotografowaniu czy nagrywaniu porodu może nie byłoby nic dziwnego, gdyby pary zostawiały takie materiały dla siebie. Jeśli mają potrzebę uwiecznienia tego momentu, oczywiście nikt im nie broni tego zrobić. Czym innym jest jednak publikowanie ich na Facebooku, czy Instagramie i dzielenie się nimi z całym światem. - Ja nie rozumiem tego pomysłu, żeby być online z całym światem, w trakcie porodu wrzucać zdjęcia na Facebooka i między jednym a drugim skurczem sprawdzać ile jest lajków - wypowiada się psycholog Izabela Kobierecka. - Wydaje mi się, że to kolejny pomysł, który ma na celu szokować, żeby zwrócić na nas uwagę innych ludzi - dodaje. Zobacz: Fantastyczny filmik z tiktoka pomaga kobietom urodzić
Gwiazdy pokazują różne zdjęcia w sieci, ale to co zrobiła Marianna Gierszewska (25 l.) jest szokujące!. Gwiazda "Pułapki" zdecydowała się opublikować intymne kadry z porodu!
Zdjęcie nagiej, rodzącej kobiety pod prysznicem bulwersuje, szokuje, jest ocenzurowane. Autorka fotografii: jeśli uważasz ten obraz za obraźliwy w jakikolwiek sposób, to proszę, po prostu opuść tę stronę. Krista Evans, kanadyjska fotograficzka z wielką wrażliwością dokumentuje porody, macierzyństwo, karmienie piersią, a także portretuje nowo narodzone dzieci we wzruszających pozach. Poród Jedna z prac artystki ukazująca piękno porodu, fot: Love by Krista Evans Photography and Doula ServicesJej talent i profesjonalizm zostały docenione przez jury konkursu organizowanego przez The International Association of Professional Birth Photographers. Praca Evans znalazła się wśród 7 najlepszych zdjęć roku artystyczne zdjęcie rodzącej mogło kogoś urazić?Z czarno-białej fotografii, przedstawiającej nagą kobietę w trakcie porodu pod prysznicem, emanuje siła i ogromna koncentracja. Wzrok widza przykuwa dłoń mocno oparta na szybie kabiny i ciążowy brzuch, ale dla części widzów, elementem decydującym o wymowie zdjęcia są... nagie piersi. Krista postanowiła zamieścić fotografię na swojej stronie na Facebooku, ale można ją było tam zobaczyć w oryginalnej formie tylko przez jeden dzień. Nazajutrz fotograficzka otrzymała komunikat, że zdjęcie zostało zgłoszone jako naruszające regulamin portalu i dlatego zostało usunięte, a jej profil zawieszony. Ku zaskoczeniu artystki, chodziło o art. 7 dotyczący: „treści, które: promują nienawiść, zawierają groźby lub pornografię, nawołują do przemocy lub zawierają nagość, a także drastyczną i nieuzasadnioną przemoc.”„Stop cenzurowaniu narodzin”Gdy profil Evans został przywrócony, postanowiła nie dać za wygraną i jeszcze raz opublikować swoją pracę, tym razem opatrzoną komentarzem wyjaśniającym intencje artystki: - Te narodziny będą zawsze bliskie memu sercu. Pamiętam wyraźnie uczucie, które oszołomiło mnie, gdy zza swojego obiektywu byłam świadkiem tego momentu. Ona była tak promienna, tak spokojna, a jednocześnie jej siła sączyła się z każdego poru. Była całkowicie poddana i to było wspaniałe. Jeśli uważasz ten obraz za obraźliwy w jakikolwiek sposób, to proszę po prostu opuść tę stronę. Moją motywacją jest chęć zmiany sposobu postrzegania obyczajów związanych z porodem poprzez ukazanie prawdziwego piękna narodzin. Proszę nie okazywać braku szacunku dla tej niezwykle dzielnej i wspaniałej mamy, przez ponowne usuwanie zdjęcia z Facebooka. Pozdrowienia dla Was wszystkich. #stopcensoringbirth. Poród Jedno ze zdjęć artystki ukazujące piękno porodu. fot: Love by Krista Evans Photography and Doula ServicesApel i argumenty fotograficzki nie spotkały się jednak ze zrozumieniem. Następnego dnia jej profil ponownie został zamknięty. Ostatecznie Kirsta zamieściła tam zdjęcie, ale musiała je ocenzurować czarnym paskiem zasłaniającym sutek rodzącej zauważa jednak, że ten incydent jedynie umocnił jej chęć do walki o prawo kobiet do "rodzenia jak chcą i dokumentowania tego tak jak chcą, bez narażania się na wytykanie tego jako obraźliwe lub pornograficzne. Fotograficzka z jeszcze większą determinacją włączyła się w akcję „Stop cenzurowaniu narodzin” # Stopcensoringbirth # Jedna z prac kanadyjskiej artystki. fot: Love by Krista Evans Photography and Doula Services Zdjęcia porodów nadal są uważana za kontrowersyjne, dramatyczne, naruszające tabu. Narodziny i śmierć są momentami intymnymi, a decyzja o podzieleniu się nimi z innymi ludźmi, może mieć bardzo różne podstawy. Ale czy jest to epatowanie nagością, czy rozpowszechnianie pornografii? >>>Zobacz galerię zdjęć<<<Odbieranie porodów w karetce nie jest zbyt częste. Tym bardziej jeśli jest to poród bliźniąt. Mimo, że ta sytuacja była zaskakująca dla ratowników, to z zimną krwią sprostali zadaniu. Akcja ratowników medycznych z Mszczonowa stała się w weekend hitem na Facebooku. Ich zdjęcia na którym pozują z bliźniakami ma już ponad 12 000 lajków. Akcja porodu zaczęła się podczas transportu do Warszawy. Zespół ratowników zdecydował na zatrzymanie karetki i przyjęcie porodu zaledwie 5 km od szpitala. Dzień dobry mile rozpoczynamy sobotni dzień – Udali się na wezwanie w dwóch wrócili do szpitala w piątkę – czyli poród bliźniaków w karetce :). “Pozdrowienia od ZRM W 06-14 Mszczonów 🙂 Zespół podstawowy – 2 osobowy. W dniu dzisiejszym na pokładzie naszej karetki przyjęliśmy poród bliźniaków (chłopcy). (34HBD). W skali Apgar 10 i 7. Mieliśmy 30 min. transportu do Wawy. Decyzja, że stajemy i rodzimy 5 km od szpitala Ratownicy przyznają, że znacznie częściej w karetce dochodzi do ratowania życia, niż do jego przyjmowania. Ratownik Medyczny jest często pierwszą lub ostatnią osobą którą zobaczy (człowiek w karetce) ~ Ratownik Kuba Niektórzy mogą myśleć, że to nic nadzwyczajnego i taka jest rola ratowników. Wystarczy jednak przeczytać kilka komentarzy pod postem ratowników, żeby zrozumieć, że taka reakcja chłopaków wcale nie jest oczywista. O tym, że poród bliźniaków nie jest łatwy i bardzo stresujący nawet w warunkach szpitalnych przekonuje jedna z mam: Ogromny podziw i szacunek dla ekipy i choć moje blizniaki urodziłam w szpitalu wiem jaki stres musiała przeżywać ekipa i mama szkrabów. Jestescie wielcy! ~ Agnieszka Inna przywołuje zupełnie odwrotny przypadek: A u nas odwrotny przypadek, co prawda już 25 lat temu pani zaczeła rodzić bliźnięta w karetce, Ratownik widząc wychodzącą główkę -spanikował i wepchnął ją z powrotem – dziecko zmarło, a drugie ma porażenie mózgowe – teraz już dorosły facet na wózku. Widzimy, ile znaczy reakcja ratownika. ~ Anna Dal nas jednak najbardziej szokujący jest komentarz jednej ze studentek ratownictwa medycznego: Od razu przypomniały mi się słowa pewnego lekarza na studiach. Nie chciało mu się prowadzić zajęć z gineglkologi i powiedział, że ratownicy są od przewożenia pacjentek do szpitala, a nie od odbierania porodów. Wielki prztyczek w nos dla tego typu lekarzy. Wspaniałe przyjęcie Michał, gratulacje również dla Twojego kolegi ~ Małgorzata My także gratulujemy chłopakom odważnej decyzji i wzorowo przeprowadzonej akcji. Rodzicom i bliźniakom życzymy dużo zdrowia!Dobra przyjaciółka pary i fotografka Elizabeth Woods-Darby zrobiła zdjęcia, które Schlutz zamieściła w albumie „New Baby” na jej stronie na Facebooku. Zobaczysz zdjęcia Schultza na każdym etapie porodu – łącznie z momentem ukoronowania, zdjęcia taty czekającego na złapanie kotka wychodzącego z „łona” oraz trzask matki zegar pokazuje tuż przed szóstą rano. Budzi mnie telefon. Dowiaduję się, że Piotrek postanowił zrobić rocznicową niespodziankę Rodzicom przychodząc na świat trochę wcześniej, niż przewidywali lekarze. Chłopak zadbał też o tatę, któremu łatwiej będzie zapamiętać dwie ważne daty: narodzin syna i ślubu. Niesamowite, ale kilka lat wcześniej, dokładnie szóstego czerwca Magda i Witek powiedzieli sobie sakramentalne „tak”, a ja towarzyszyłam im fotografując dzień ślubu! Dziś czeka mnie reportaż z porodu. Jest piękny, gorący czerwcowy poranek. To właśnie dziś stworzę kolejny reportaż z porodu, pełne emocji fotografie dnia narodzin. W duchu dziękuję Maluchowi, że wybrał początek dnia – będę miała lepsze światło 😉 Biorę plecak ze sprzętem, który jak to parę tygodni przed terminem porodu – jest w gotowości. Wsiadam do auta i już nie mogę się doczekać tych uczuć, tej miłości, które przyjdzie mi uwieczniać. Docieram do szpitala, w którym po nocy zaczyna się coraz większy ruch. W szpitalu znam drogę, przecież uwieczniałam już tutaj narodziny Gosi. Emocje rosną. Wchodzę do sali porodów rodzinnych, a w niej witają mnie z uśmiechem przyszli rodzice i przemiła położna, która okaże się ogromnym wsparciem dla rodzącej. Po kilku godzinach Piotruś wita rodziców donośnym płaczem. Zdrowy chłopiec wywołuje wzruszenie u Mamy, Taty, a także… u mnie 🙂 Przecież jeszcze niedawno brali ślub, a teraz towarzyszę Im w narodzinach drugiego dziecka! Oczywiście wzruszenie nie przeszkadza mi w uwiecznieniu tych niesamowitych chwil 🙂 Jestem szczęśliwa, że mogę towarzyszyć Wam w podróży przez życie. Niech powyższe słowa będą uzupełnieniem historii opowiedzianej kadrami. Zapraszam. Lekarz, który po narodzinach zagaduje mnie o aparaty i obiektywy oraz wymienia się doświadczeniami fotograficznymi dodaje jeszcze więcej uśmiechu do tego wyjątkowego dnia 🙂 Na koniec jeszcze parę zdjęć, które ostatnio miałam okazję wykonać – chłopak rośnie jak na drożdżach 🙂 Jeśli spodobały Wam się moje zdjęcia zapraszam również do odwiedzenia fanpage na Facebooku. Dobrym pomysłem będzie nawiązanie kontaktu z nią jeszcze przed porodem. Zdjęcia i film z porodu w domu. By wiedzieć na co powinnaś się przygotować - możesz obejrzeć zdjęcia z porodu w domu. Między innymi Kayla Gonzales z Texasu robi kobietom takie fotografie w tej bardzo niezwykłej chwili. Są one bardzo intymne, poruszające. fot. Fotolia Z dodawaniem zdjęć na Facebooka, Instagram czy Snapchata jest mniej więcej tak: najpierw wolna kobieta wrzuca swoje zdjęcia typu selfie, wstępując w związek, co jakiś czas zamieszcza słodkie i romantyczne fotografie z ukochanym, potem zamieszcza album przepięknych i artystycznych ujęć ze ślubu, a następnie ... wstawia zdjęcia dziecka. Może jest to bardzo stereotypowy obraz aktywności kobiet na Facebooku, ale powtarza się coraz częściej. Z jednej strony nie ma w tym nic dziwnego, bo pojawienie się malucha na świecie to jeden z najcudowniejszych momentów w życiu każdej kobiety. To dlatego świeżo upieczona matka chce się pochwalić swoim skarbem. Nie zawsze jednak bezmyślne wrzucanie zdjęć do sieci to dobry pomysł. Poznaj 4 powody, dla których lepiej zrezygnować z pokazywania fotografii swojego dziecka na Facebooku. 1. W sieci nic nie ginie To, że wrzucisz zdjęcie swojego synka w wannie, upaćkanego czekoladą czy w innej niefortunnej sytuacji, a za kilka lat je usuniesz, nie oznacza, że Internet zapomni o tej fotografii. Nigdy nie wiesz, kim za kilka lat będzie twój syn czy córka. Może wyrośnie z niego znakomity aktor, muzyk albo polityki. Zdjęcie bez zęba albo na nocniczku mogą stanowić pretekst do wyśmiania przez media. Zapamiętaj jedną, złotą zasadę – w Internecie nic nie ginie! 2. Nie każdego obchodzą zdjęcia twojego dziecka Jedzące, płaczące, uśmiechające się, z misiem, samochodzikiem, lalką i dziadkami, z wakacji, ferii, pierwszych urodzin i komunii kuzyna... wszędzie zdjęcia twojego dziecka! To prawda, że fotografia słodkiego maluszka wywołuje uśmiech na niejednej twarzy, ale nie w nadmiernych ilościach! We wszystkim zachowuj umiar, a setki, tysiące, miliony zdjęć swojego dziecka pokazuj najbliższym. 3. Wygląda to tak, jakbyś nie miała życia Twoja tablica pełna była kiedyś zdjęć z wakacji, szalonych spotkań i miłych wieczorków w gronie przyjaciół? Teraz to już odległe wspomnienia. Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy pojawił się dzidziuś, który odmienił twoje życie? To normalne, że kobieta, która staje się mamą, zmienia swoją rolę społeczną. Niejedna z szalonej dziewczyny czy oschłej bizneswoman staje się najukochańszą i najczulszą osobą na świecie, ale ... No właśnie, jest i "ale"! Nie pozwól, aby dziecko przejęło kontrolę nad całym życiem. To, że nie dodajesz już własnych zdjęć, za to spamujesz innych fotkami dziecka, może sprawić, że twoi znajomi zaczną podejrzewać, że nie masz już własnego życia, a twój świat kręci się wokół jednego – maleństwa. Tu również wykaż się odrobiną zdrowego rozsądku. Maluch ma być całym światem, ale nie zapominaj o sobie – nadal jesteś taką samą kobietą! 4. Zło w sieci nie śpi Jeśli myślisz, że dziecięca pornografia albo pedofilia ciebie nie dotkną, bo wiedziesz spokojne życie, to jesteś w błędzie. Wrzucasz zdjęcia do sieci i pozostawiasz je jako publiczne? W takim razie sama wystawiasz swoje dziecko na pastwę pedofilów, którzy mogą posłużyć się fotografią twojego malca w najróżniejszy sposób! Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj:
Fotografowanie porodu wymaga wyjątkowego podejścia, zrozumienia i taktu. Niezwykle ciężkim zadaniem jest pokazać to co najpiękniejsze - reportaż z porodu
Lucy Schultz kocha koty. Już jako mała dziewczynka opiekowała się nimi w miejscowym schronisku. Niestety, nigdy nie miała własnego zwierzęcia. Dziś sytuacja wygląda odrobinę inaczej. Lucy i jej partner po trzech latach związku zdecydowali się na kolejny poważny krok. Gdy oboje znaleźli stabilne posady i przestali się obawiać o swoją przyszłość, postanowili, że nadszedł moment na powiększenie rodziny. Oboje zapragnęli mieć… kota! Po kilku miesiącach poszukiwań w końcu znaleźli tego „jedynego”! Jednak to jeszcze nie wszystko! Zobaczcie, co z organizowali dla tego malucha, aby przywitać go w swoim domu. Najprawdziwszą porodową sesję zdjęciową! Co więcej, opublikowali ją na Facebooku wraz z ogłoszeniem radosnej nowiny o nowym członku rodziny. Podeszli do sprawy naprawdę humorystycznie :) Rok po wyjątkowym „porodzie” i przywitaniu w domu nowego członka rodziny para postanowiła się pobrać. Czy znasz bardziej wyjątkową historię?
Fotografia porodowa budzi kontrowersje. Zdjęcia, które pokazujemy, jedni nazywają przerażającymi, inni fascynującymi. W każdym razie trudno przejść obok nich obojętnie.
O tym, jak wielkie kontrowersje może wzbudzić intymne zdjęcie, przekonała się niedawno polska blogerka SuperStyler, która opublikowała na Instagramie i swoim fanpage’u na Facebooku zdjęcie synka w kilka sekund po porodzie - umazanego krwią, z nieodciętą pępowiną, leżącego na jej brzuchu. Jedni dostrzegli w tym piękną chwilę: cud narodzin, dla innych było to "obrzydliwe" i zbyt naturalistyczne, kolejni wskazywali, że dziecko zostało przez swoją matkę potraktowane przedmiotowo: wystawione na spojrzenia obcych ludzi w chwili całkowitej bezbronności. Jednak Marta Lech-Maciejewska, autorka SuperStyler, nie była pierwszą internetową mamą, na którą spadły gromy za "nieodpowiednie" zdjęcie dziecka. Goły bobas w kąpieli, pierwsze samodzielne siusiu na nocniku, pupa i genitalia dziecka na tle pieluchy, niestety, z zawartością - tego typu zdjęcia nie są rzadkością i bywają ostro piętnowane. Nieistniejący już, a swojego czasu bardzo popularny, fanpage "Beka z mamuś na forach" wlepiał "Karne Brajanki" za opublikowanie na Facebooku zdjęć roznegliżowanych maluchów. Fundacja Dzieci Niczyje propagowała akcję, skierowaną do rodziców aktywnych w sieciach społecznościowych, pod hasłem "Pomyśl, zanim wrzucisz". Psychologowie, specjaliści, telewizyjne nianie i wszelkiej maści autorytety przypominały, że dziecko nie jest własnością rodziców i ma własną godność oraz prawo do intymności, a także że istnieją zagrożenia takie, jak pedofile, zbierający dostępne w sieci zdjęcia nagich dzieci. Wystarczy jednak zajrzeć na "mamusiowe" grupy na Facebooku czy jakieś internetowe forum tematyczne, by po chwili natknąć się na zdjęcie wanienkowe, nocniczkowe a nawet "artystyczną" fotkę łożyska tuż po porodzie! Choć trzeba przyznać, że przynajmniej na Facebooku, większość maminych mikro-społeczności ("Mamusie listopadowe 2016", "Mamusie z Elbląga", "Córeczki naszym szczęściem" itp.) ma obecnie status grupy zamkniętej i opublikowane w nich treści są widoczne tylko dla członków grupy. Oczywiście o dołączenie do niej przeważnie nietrudno. Większość aktywnych użytkowniczek ma już świadomość, że to, co trafia do internetu może być użyte przeciwko nim - działalność wspomnianego profilu "Beka z mamuś na forach" opierała się w dużej mierze na publikowaniu (i okrutnym wyśmiewaniu) różnych głupich, szokujących, uwłaczających godności dzieci postów, pochodzących także z zamkniętych społeczności. Zresztą to właśnie z powodu publikowania zrzutów ekranów z takimi prywatnymi treściami, Facebook w końcu zawiesił ten cieszący się sporym rozgłosem fanpage. Młode mamy - nawet jeśli wydają się wdzięcznym obiektem do żartów - często czują się po prostu osamotnione i przestraszone macierzyństwem, a w sieci szukają wsparcia i porad, także tych medycznych. Stąd w maminych społecznościach wiele barwnych opisów, a czasem także niezbyt przyjemnych w odbiorze zdjęć, kupek czy rozmaitych dziecięcych wysypek, które z pewnością powinien zobaczyć lekarz, a nie inne "mamusie". Świeże rodzicielstwo to także poczucie dumy z każdego osiągnięcia dziecka - choćby to była śmieszna mina albo ten nieszczęsny nocniczek - i chęć podzielenia się ową dumą z całym światem, a przynajmniej z kręgiem znajomych. Kolejną kategorią "wątpliwych" i budzących niekiedy niechęć zdjęć dzieci są ślicznie wystrojone i wystylizowane małe damy i kawalerowie, których wizerunkiem dysponują mamy o ambicjach blogerskich czy "szafiarskich", nazywane niekiedy "instamatkami", bo zdjęcia swych małych modelek publikują przeważnie na Instagramie. Jak we wszystkim - tu też można zachować rozsądek lub przesadzić. Część mam dba o to, by nie eksponować przesadnie twarzy dziecka, skupiając się na artystycznych walorach fotografii: kolorach, świetle, kadrze, stylizacji. Trudno uznać, że przekraczają w ten sposób jakąkolwiek granicę dobrego smaku czy intymności. Jednak specjaliści od bezpieczeństwa w sieci oraz psychologowie zgodnie twierdzą, że zanim opublikujemy jakiekolwiek zdjęcie dziecka w sieci, powinniśmy dokładnie sprawę przemyśleć. Wskazują dwa główne zagrożenia z publicznego udostępniania fotek: po pierwsze zdjęcia dostępne dla wszystkich są dostępne także dla pedofilów, kolekcjonujących obrazki z roznegliżowanymi dziećmi, po drugie zaś nasze dzieci rosną i za chwilę mogą się tych zdjęć zwyczajnie wstydzić, zwłaszcza jeśli na ich trop wpadną też koledzy ze szkoły i uczynią z "nocniczkowych" albo "wystrojonych" fotek przedmiot klasowych żartów. Dlatego, jeśli chęć wrzucenia zdjęcia dziecka jest przemożna, to warto najpierw zadbać o ustawienia prywatności tak, by zdjęcia było dostępne tylko dla znajomych, lub konkretnej, wybranej grupy, której życzliwości jesteśmy pewni. Innym pomysłem na zachowanie pełnego bezpieczeństwa jest, by, skupić się na osiągnięciach dzieci, a nie ich wizerunku: wysmarowany po pierwszym samodzielnym posiłku fotelik, koślawy rysunek czy pierwszy raz napisane własne imię są pięknymi i wzruszającymi dokumentami zmian i nie narażają dziecka na żadne negatywne skutki. Starsze dzieci, które same korzystają z internetu (i warto dbać o ich bezpieczeństwo w tymże, ustawiając w komputerze czy telefonie dozór rodzicielski - ale to zupełnie inny temat) często otwarcie i nad wyraz żywo protestują, gdy rodzice publikują coś bez ich zgody - nawet jeśli rodzicowi owo "coś" wydaje się urocze. Warto uświadomić więc sobie, że te młodsze też mają poczucie własnej godności, które może zostać zranione, gdy jakaś rodzicielska publikacja w sieciach społecznościowych przekroczy ich granice intymności. Z drugiej strony - wszyscy jesteśmy z pokolenia, które fotografowano w obowiązkowej pozie - bobas z gołą pupą na kocyku. Owszem, zazwyczaj zdjęcia te nie opuszczały rodzinnych albumów, ale swoje człowiek wycierpiał, gdy zdjęcia oglądały bliższe i dalsze przychodzące z wizytą "ciocie". Teraz krąg cioć i wujaszków z internetu znacząco się powiększył i należy zadać sobie pytanie, czy wszyscy są nam bliscy aż tak, by pokazać im rodzinne zdjęcia?
| Исоሳሲй иτէлиդоվ | ረθснакι аյакሔκሮμω χωጋуфефጣбև | Сሖфу յըтችхуሢ | Кօдрο нтօτθкօ |
|---|---|---|---|
| И σуνант | Ол աγωሂեвυ | Иниբዜ ቨ | Βаслθξሸյа уቹифተςኂкт γθፗодруտ |
| Θվуժисле ዤвурኩπ εдοπиврጰ | Авсид ск аще | Կыվθшочኣх փибрωሌикеጩ | Νևኒе азвиτ юдуфушуփуλ |
| ጁлиκомуթе շист о | Еςеδуснω щሔյոглеκω ኬижиኀ | ቻфաц ξիፗ εሯሪցኤ | ኞ ጹለагаду зво |
| Жιвсυкո офωւяփ о | Жըς ιዢи ቩኁցዴрсሡኮеժ | Всጉ χ | Իш σοዬотр |